Archive for Czerwiec, 2011

Fiesta Flamenco - spektakl, 15 października 2010

Posted by marta On Czerwiec - 20 - 2011

Spektakl Flamenco w restauracji Folwark w Bielsku-Białej, w wykonaniu: gitara Pilar Alonso, śpiew Ana Sola, taniec Bogumiła Delimata. To było coś! Jako suport “Rosa Gitana”, po spektaklu zabawa!

wywiad z Delilah

Posted by marta On Czerwiec - 20 - 2011

Wywiad  z Delilah przeprowadziła Julia Terr w 1995 roku.

 

Nazywam się Delilah, to moje prawdziwe imię i jest nierozłączną częścią mojego życia.

Tańczę od około 18 roku życia, przedtem nigdy nie pobierałam lekcji tańca, ale uprawiałam pływanie. Jest wiele wspólnego pomiędzy pływaniem a tańcem: podobny rodzaj ruchu, przenoszenie ciężaru, płynność. Zwłaszcza styl motylkowy – falistość i jakość ruchu, oraz to że nie wyprowadza się wszystkiego od stóp ale prowadzi ciało do odczuwania ruchów bezpośrednich. Zasięg ramion, ich możliwości ruchowe są ważne zarówno  w tańcu, jak  i w pływaniu. Artykulacja potrzebna do pokazanie egzotycznych ruchów ramion w tańcu to nie tylko technika i pozycje taneczne, ale komunikacja. Ruchy te muszą wyrażać uczucia i emocje, a to coś więcej niż pływanie.

Woda jest dobrym medium dla emocji. Sądzę, że to dobre miejsce na rozpoczęcie nauki tańca brzucha. W wodzie można poczuć ciało i przepływ energii w nim. Wielu tancerzy stwierdziło, że nauczyło się odczuwać czy wręcz nauczyło się wielu ruchów tułowia w wodzie.

Kiedy zetknęłam się z tańcem brzucha, moje podstawy taneczne były ograniczone. Uczestniczyłam w kilu zajęciach z gimnastyki, ale nigdy nie brałam udziału w zajęciach tanecznych czy kursach choreograficznych.

Sądzę, że było to z korzyścią dla mnie, ponieważ nie byłam ograniczona do liczenia w trakcie tańca i temu podobnym ideom tańczenia. Mogłam bardziej przeżywać sam taniec, odczuwać muzykę i pozwalać ciału reagować na nią, być kreatywną poprzez posługiwanie się prawą półkulą mózgu, ale jednocześnie  analizować co się dzieje przy pomocy lewej półkuli,  na swój własny użytek. Prawdopodobnie nigdy nie zatańczę tego samego tańca dwukrotnie w ten sam sposób. Znam muzykę, mam umiejętności, ćwiczę technikę i znam gesty, ale to co doświadczam w danym momencie ogranicza się do danej publiczności i do muzyki w danym dniu, miejscu i momencie. Dlatego zdecydowanie wolę tańczyć do żywej muzyki, daję jej pierwszeństwo gdyż jest to inny rodzaj przeżywania, ponieważ również muzyka jest ograniczona do danej chwili i doświadczania rzeczywistości.

Istotą tańca brzucha, to co czyni go wyjątkowym, nie jest choreografia. Choreografia to pojęcie kultury zachodu – ruchy, pozycje baletowe, itp. Oczywiście w tańcu brzucha też są określone gesty, ale kiedy tańczysz np. a naturalnej sytuacji, na pustyni, w kabarecie, na przyjęciu kiedy wszyscy się dobrze bawią DOŚWIADCZASZ chwili. Po co ci choreografia? Musisz jedynie przeżywać tą chwilę, cieszyć się nią. Tancerz uczy się techniki tanecznej i wszystkiego co się z tym wiąże, ale w tańcu może pozwolić sobie na wolność. To jest jak jazz  i jeszcze coś więcej niż on. Oczywiście można ułożyć choreografię całego tańca i według niej go zatańczyć i nie ma w tym nic złego. Jednakże wyjątkowość tańca brzucha polega na tym, że nie trzeba tego robić.

Żyję z tego (tańca brzucha) i już sam ten fakt umieszcza mnie w zupełnie innej kategorii.

Jestem Amerykanką i postrzegam ten taniec jako jedną ze wspanialszych terapii dla kobiet, twórczą, artystyczną formę terapii.  Miałam wielorakie doświadczenia taneczne, uczyłam się od różnych grup etnicznych. Współpracowałam z muzykami z Libanu i Grecji, którzy nauczyli mnie wiele o muzyce, kulturze i tańcu. Zawsze jednak patrzyłam na to z pozycji Amerykanki i kobiety. Liczyło się to, czego ja oczekuję od tej formy tanecznej.

Coś niewytłumaczalnego tkwi w kobietach. Niezależnie od tego z jakiej kultury się wywodzą, w związku z tym tańcem istnieje coś co definiuje w zasadzie każdą narodowość. Jeżeli prześledzimy historię tej formy tanecznej, dojdziemy do wniosku, że odnajdziemy jej ślady w różnych kulturach, ustrojach politycznych, w różnych okresach historycznych. Tak więc nie można powiedzieć, że taniec brzucha wywodzi się z jednej kultury, a wręcz można stwierdzić, że odnajdziemy  go w wielu przeciwstawnych kulturach. To prawdopodobnie my Amerykanie popełniamy  błąd kojarząc taniec brzucha ze Środkowym Wschodem, podczas gdy dotyczy on wielu różnych religii, kultur i melodii. Jest także dostępny dla tancerzy baletowych.

To co ja dostrzegam istotnego w tym tańcu to wspólny, jednoczący czynnik będący poza jakąkolwiek kulturą czy grupą etniczną. Jest nim historia kobiet na przestrzeni historii ludzkości. To jest tak naprawdę taniec o kobiecej kreatywności, rozwoju duchowym, o kobiecym ciele, o życiu kobiet i ich historii –o  nieuniknionym procesie. Jedną rzecz, którą chcę podkreślić  to to, że poprzez wiele lat doświadczeń związanych z tańcem brzucha, uważam, że posiada on sekretny język – język ciała.

Dzieje mężczyzn przez wieki były zapisywane w książkach, podczas gdy dzieje kobiet nie zostały tam umieszczone. Zapisane zostały w ciele kobiet.

Historia kobiet, to historia o ich życiu, doświadczeniach, kołysaniu, karmieniu i opiekowaniu się dziećmi, o poszukiwaniu jedzenia. Zmaganie się z losem, który nie był łatwy. Ta walka, ten ból i to piękno są w ciele kobiet. Kiedy widzimy tancerkę wykonującą poszczególne figury taneczne ( ósemkę, unoszenie bioder) w jakiś niewytłumaczalny, intuicyjny sposób czujemy ten sekretny język ciała, którego rozumienie utraciliśmy, ponieważ w kulturze zachodu zostaliśmy „ pozbawieni” swojego ciała. Kiedy zatem zaczynamy go badać i doświadczać poprzez taniec odzyskujemy tą kobiecą mądrość.

Uważam, że to ważna rzecz, którą powinniśmy zrobić w tej chwili. Świat powinien odzyskać kobiecą energię, a ten taniec stanowi ważny element poprzez który możemy to zrobić.  Jest wiele zakazów związanych z tańcem brzucha, tak samo jak jest wiele zakazów skierowanych do kobiet w związku z nim. Głównie ciało. Ziemia jest ciałem. Kobiece ciała są jak ziemia. Planeta Ziemia potrzebuje wiele pomocy i świadomej uwagi. Jeżeli poświęcimy uwagę naszym ciałom i pozwolimy sobie być naszych ciałach oraz wyrazić naszą kobiecą energie i siłę – nieważne czy jesteśmy kobietami czy nie – to wyzwoli nas wszystkich. Zaczniemy dbać. I to będzie coś więcej niż tylko taniec.

Sądzę, że taniec brzucha powinien być ściśle powiązany ze studiami  nad feminizmem. Dziś kobiety są zdezorientowane. Powinny zacząć coś robić aby zrozumieć własne zachowanie, bo jak na razie są jedynie produktem społeczeństwa. Jest wiele warstw i tyleż pytań w naszym społeczeństwie, a ja nie jestem w stanie wyjaśnić wszystkiego w tak krótkim czasie.

Uważam, że taniec brzucha jest sposobem poprzez, który możemy zacząć leczyć wiele z tych rzeczy i uświadamiać sobie, myśleć, czuć i stać się świadomym  swego ciała. Zacząć żyć we własnym ciele, nie poddawać się społecznej dyktaturze kulturowej lansowanej przez massmedia: jak kształtowanie ciała – nie masz płaskiego brzucha musisz zacząć ćwiczyć. Zaakceptuj swoje ciało, wyrażaj się poprzez nie. Nie pozwalaj się upokarzać tylko dlatego, że masz odwagę być sobą. Przestań ulegać presji społecznej.

Gdy tańczyłam w roku 1985 byłam wówczas w ciąży z moją drugą córką. Wykonywałam taniec „Wielkiej Matki”. Tańczyłam w wielu miejscach dla grup kobiet. To było naprawdę pełne siły/mocy, ponieważ wykonywałam taniec przedstawiający wielką boginię Izis – Boginię Matkę, taniec poświęcony kobietom w ciąży. Wyrażałam twórczy proces, proces powstawania nowego życia sama będąc w ciąży. Izis – wielka bogini matka była dla mnie zbawiennym rozwiązaniem poprzez te 9 miesięcy wykonywania tego tańca.

Kobiety podchodziły do mnie ze łzami w oczach mówiąc; „ Szkoda ,że tego nie robiłam będąc w ciąży lub zanim urodziłam dzieci, by móc cieszyć się faktu bycia w ciąży. Zamiast tego wstydziłam się swego ciała, tak że chciałam ukryć się w szafie i nie mogłam doczekać się końca ciąży”. Wiedziałam o czym mówią gdyż było to moje drugie dziecko. Ja również nie tańczyłam gdy byłam po raz pierwszy w ciąży. Dlaczego? Czy miałam mniej talentu, mniej umiejętności? Tak więc gdy mi to mówiły gdy przedstawiałam Izis –wielka boginię matkę, uświadomiłam sobie, że ja także nie byłam wolna. To było jak uderzenie obuchem: Jak my kobiety postrzegamy siebie? To był krok milowy w moim życiu. Zatańczenie Izis  - wielkiej bogini matki zmieniło mnie i moje podejście do życia. Nastąpił przypływ sił twórczych. To był dar, móc to robić. Jeździć z występami i świętować fakt bycia w „błogosławionym stanie” i jeszcze ta możliwość zmiany światopoglądu innych. Zwłaszcza mężczyzn po 35 roku życia. Onie mają bardzo stereotypowy pogląd na kobiety w ciąży: „Ona powinna zasłaniać brzuch”. Czasem i starsze kobiety mają takie poglądy. Wiele kobiet wyzwoliło się z tej presji pytając: „ Dlaczego mam zakrywać swoje ciało? To przecież normalna rzecz.” Wszyscy zostaliśmy poczęci w brzuchu, urodziły nas nasze matki, tak więc powinniśmy raczej świętować ten stan i to doświadczenie, gdyż jest ono piękne. Powinniśmy urządzać ogólnokrajowe konkursy „Miss Ameryka  Kobiet w Ciąży „- stąd powinniśmy czerpać siłę. To jest piękne. Gdybyśmy doceniali ten proces, bylibyśmy inna kulturą, mięlibyśmy inne związki z Ziemią i środowiskiem, szacunek dla życia oraz bogów (religii).

( Kim jest Izis?)

Izis jest egipską boginią. Przygotowując taniec wykonuję mnóstwo pracy poszukiwawczej. Studiuję mity, zanurzam się w całą strukturę i symbolikę tematu. W tym przypadku była to kultura i religia starożytnego Egiptu -  bogini Izis i obrzęd dawania życia.

Tu nasuwa mi się inny wątek: to, że muszę opisywać swój taniec, podczas gdy istotne jest to aby zobaczyć jak tańczę. Wielu tancerzy opisuje swoje tańce, wyjaśnia je. Gdybym potrafiła opisać swój taniec nie musiałabym tańczyć. Taniec to nie słowa, język czy instytucje zajmujące się tańcem. Taniec to nasze ciało. Mamy tendencje ujmowanie wszystkiego w słowa, teksty, zdania - lewa półkula, prawa półkula – ciało. A to umieszcza mnie na straconej pozycji. Musicie zobaczyć jak tańczę. Przykro mi.

( Pierwsze zetknięcie z tańcem brzucha i emocje z tym związane?)

Niezwykłe pytanie. Odkąd sięgnę pamięcią zawsze chciałam być tancerka tańca brzucha. To było moje przeznaczenie. Jestem bardziej Norweżką i  typową Amerykanką ( mieszanką Norweżki i Angielki). Dokładnie pamiętam co powiedziałam mojej mamie będąc w szkole, że zostanę tancerką tańca brzucha. Kiedy spytała mnie: ”Dlaczego ?” powiedziałam, że tancerki tańczące tańce hiszpańskie mają pieprzyk z boku na brodzie,  ja mam pieprzyk na brzuchu ( nad pępkiem). To był mój znak. Skąd wiedziałam cokolwiek o tańcu brzucha? Może widziałam film Cecille DeMille’a. prawdopodobne, ale ten taniec jest archetypem, który „wcina się” głęboko.  Wiele kobiet, które uczyłam na przestrzeni 20 lat podchodziło do mnie i mówiło: „ W poprzednim życiu musiałam być tancerką tańca brzucha. Ten taniec tak wiele dla mnie znaczy.”  Niezależnie od tego czy to reinkarnacja czy inny wymiar czasowy, opisuje coś trudnego do wytłumaczenia, wskazuje że ten taniec istotnie ma związek z rzeczywistością (naszym dniem codziennym), że jest archetypem, kluczem który otwiera ,podobnie jak w komputerze, dawno zapomniane „pliki”, rzeczy na temat życia, które nagle do ciebie powracają. Wykonując ten taniec stajesz się kapłanką.

Kiedy byłam mała dziewczynką chcącą być tancerką wykonującą taniec brzucha nie sądziłam, że tak potoczy się moje życie. Kiedy pytano mnie: „A ty dziewczynko kim chcesz zostać jak dorośniesz?” Żartując odpowiadałam: „ tancerką tańca brzucha, fryzjerką i astronautką.”

Odrzuciłam bycie astronautką, bo nie lubiłam matematyki, ale nadal chętnie zatańczyłabym na Księżycu. Byłam fryzjerką, pracowałam w tym zawodzie będąc w college’u. Pewnego dnia Peggy Hall, niech ja Bóg błogosławi za to, podeszła do mnie i powiedziała „Zapisałam się na najlepsze zajęcia w college’u – taniec brzucha. „Taniec brzucha – ja zawsze chciałam to robić!” – odparłam. „ To zapisz się na kurs do Grossman Junior College”. Powiedziała mi co zrobić aby się zapisać. Gdy przyszłam na zajęcia, okazało się że były 4 grupy, w każdej po 35-38 osób, w tym dniu w San Diego na kurs zjawiło się prawie 200 kobiet w ulewnym deszczu. To były lata 70-te. Taniec brzucha był absolutnym fenomenem. W tym czasie moja babcia, ciocie, kuzynki wszystkie chciały tańczyć ten taniec.

Moja ciocia została instruktorem teatralnym. To było niesamowite. Wszystko działo się równocześnie, w wielu stanach. Taniec brzucha był ogromnie popularny. Miało to początek w latach 60-tych, kiedy kobiety stały się bardziej wyzwolone. To był fenomen.

Ta więc przez ten deszcz zostałam odesłana, ale jako że Peggy Hall pracowała w college’u przy rejestracji wpisała moje nazwisko na listę, zatem one jest odpowiedzialna za to wszystko. Natychmiast uzależniłam się od tańca brzucha. Poszłam na zajęcia i spotkałam swoją nauczycielkę o imieniu Szeherezada. To była najbardziej tajemnicza i egzotyczna kobieta jaką spotkałam do tej pory. Zupełnie mnie oczarowała i zahipnotyzowała. Pamiętam jak myślałam; „to chcę robić przez resztę życia, chociaż nie wiem co to jest.” Gdy się zapisywałam na zajęcia tak naprawdę nie miałam pojęcia czym jest taniec brzucha, ale przeznaczenie wołało mnie przez ten cały czas. Byłam uzdolniona w tym kierunku. Wkrótce musiałam zrezygnować z college’u ponieważ do łącznej punktacji potrzebnej do zaliczenia studiów nie wliczano zajęć z tańca brzucha  tak jak np. z tańca jazzowego, a ja byłam zbyt zajęta tańczeniem. Rozpoczęłam karierę tancerki. Rzuciłam pracę fryzjerki. Tańczyłam co wieczór, codziennie. To była wspaniała zabawa ale i niesamowite, interesujące doświadczenie. Od samego początku miałam też okazję, która nie zdarza się wielu tancerzom pracować z muzykami, którzy byli bardzo twórczy, którzy pozwalali rozkwitać inwencji tanecznej na scenie. Współpracowali z tancerzami i wspólnie stworzyliśmy wiele ciekawych tańców. Jako młoda osoba miałam możliwość wykonywać taniec „Egipska królowa.” Takie tam drobiazgi, które sprawiają że występ staje się jedyny w swoim rodzaju. Występowaliśmy klubie w San Diego, dając 3 koncerty jednego wieczoru przy pełnym komplecie publiczności 6 dni w tygodniu. Taniec brzucha był naprawdę popularny. To dało mi wiele doświadczenie scenicznego u progu kariery. Oprócz tego występowałam też w greckiej restauracji i paru innych miejscach, m.in. z libańskimi muzykami. Grali oni naprawdę ludową muzykę na weselach i dla różnych grup etnicznych. Taniec brzucha nauczył mnie więcej o Środkowym Wschodzie niż gdybym była tylko (zwykłą)Amerykanką. Wiele mu zawdzięczam. Weźmy przykład. Wiele kobiet w latach 70-tych chciało uczyć się tego tańca, bo do nich przemawiał. Ale w momencie gdy dowiadywały się więcej o Środkowym Wschodzie, o pozycji kobiety w tych kulturach, a były to kobiety o poglądach feministycznych bądź zbliżonych nie kontynuowały nauki, gdyż kłóciło się to z ich światopoglądem i wartościami. Ja również miałam ten dylemat. Ale wiedziałam, że ten taniec daje siłę kobietom. Wierzę, że to prawda. To, że ten taniec jest wykorzystywany, że kobiety są wykorzystywane na Środkowym Wschodzie, to nie ma nic wspólnego z istotą/ ideą tego tańca. Jest w nim moc z odległych czasów kiedy kobiety miały jakąś władze i prawo głosu, autonomię i „życie” w ciele, gdyż jest to naprawdę taniec życia.

 

 (Słowo „Shimmy” według polskiego słownika oznacza jedynie taniec podczas gdy w angielskim znaczy– kołysać/poruszać biodrami, ramionami na boki w trakcie tańca lub chodzenia)

To jest myśl, która się pojawiła, znaczenie gestów/ruchów. Był czas gdy na Środkowym wschodzie ludzie mieli zakaz przedstawiania postaci ludzkich. Muzyka i taniec były tabu, ekspresja ludzka była ograniczona, nie wolno było przedstawiać formy fizycznej, która tak naprawdę jest podstawową cechą ludzkiej ekspresji, wyrażanie się. Jak dziecko rysuje obrazek przedstawiający krąg z kropka w środku, to znaczy on  „To ja !”. Kiedy nie wolno form przedstawiających ludzi, bardzo się ogranicza/ blokuje wewnętrzny potencjał twórczy. Ale wierzę, że twórczej energii nie można zniszczyć gdyż jest ważna dla życia. Tak więc gdy jest tłamszona ze wszystkich stron, gromadzi się by znaleźć sobie ujście. W krajach Środkowego Wschodu  znalazła oddźwięk  w mozaikach, architekturze, biżuterii oraz w rzeźbie w drewnie, w niesamowitym wymiarze, pełna piękną, wręcz magii zapierającej dech w piersiach. Ale dla kobiet Środkowego Wschodu, kreatywność została zablokowana, a nawet więcej jest wiele ograniczeń w ich życiu- „nie mów o swoim życiu”, „ nie mów gdzie idziesz” oraz wszystkie inne drobne rzeczy sprawiają, że kobiety maja bardzo mała przestrzeń do życia. Wszystko się kondensuje, nawarstwia i zaczyna drżeć. I to co widzimy, tak uważam to te drżenia. Wszystko się trzęsie, wibruje siłą życie. Nie może się w pełni uwolnić więc cofa się, powraca do najbardziej kreatywnej części- pępka, bioder, coraz głębiej i głębiej. Nikt nie wykonuje tych ruchów tak jak kobiety ze Środkowego Wschodu. Może to powstaje z powodu zacieśnienia się historii i okoliczności, ale to co mamy to obraz skoncentrowanej wartości twórczego doświadczenia. Coś pięknego powstałego w wyniku zewnętrznych nacisków. Można to zauważyć, ale nadal doceniać piękno, to sedno kreatywnej formy, wibracji pochodzącej z ziemi. I sadzę gdyby było jeszcze więcej nacisków/ ograniczeń wywieranych na kobiety Środkowego Wschodu, nie przerwałyby gdyż nie miałby siły życiowej. Poddałyby się . To moje zdanie. Czy „shimmy” jest elementem tańca? Tak oczywiście, większość tańca to nauka jak poruszać rękoma. Wiele energii pochodzi z rąk, biodra, piersi, ramiona poruszają się rytmicznie – to jest pasja, energia.  Ramiona SA odbiciem namiętności i wrażliwości, wspaniałe uczucie wskazujące na żar uczuć. To jest obejmowanie, wielbienie życia a nie zwykłe potrząsanie cyckami. To jest strasznie płytkie. Nasza kultura w to wierzy ale to tak nie działa. Wszystko zależy jak cos postrzegamy (filtr kulturowy). Jesteśmy tak bardzo uwarunkowani do pewnego sposobu myślenia, że nie jesteśmy w stanie zobaczyć nic innego. Magia tego tańca polega na tym, że poszerza horyzonty i pozwala myśleć, widzieć więcej i inaczej. Chcę aby więcej mężczyzn tańczyło taniec brzucha. Uważam, że istotne jest aby mężczyźni nie obawiali się swojej kobiecej strony, pierwiastka kobiecego. Wszyscy jesteśmy stworzeni z męskiej i z żeńskiej energii. I jeśli chcemy żyć produktywnie musimy utrzymać równowagę pomiędzy tymi elementami. Jakie jest to doświadczenie dla mężczyzn? To interesujące ponieważ mężczyźni zwykle potrafią poruszać biodrami szybciej i lepiej niż większość kobiet. Tutaj, w tym kraju czyniąc obserwacje w trakcie zajęć sądzę ,że ma to związek z wolnością jaką cieszą się mężczyźni. To zaczyna się już w wieku dziecięcym. Mali chłopcy wykonują ruchy bioder częściej z dużą łatwością i lepiej i  niż dziewczynki. Chłopcom pozwala się na prezentowanie swojej fizyczności.

 

Oni z natury SA bardziej fizyczni. Mam dzieci, 2 córki ale one mają dużo kolegów i widzę jak się zachowują. Musimy uczyć się nawzajem bazując na różnicach jakie nas dzielą i wprowadzać to życie. Taniec brzucha jest swoistego rodzaju świętowaniem, a dla mężczyzn czym on jest? Co z elementem męskim? ( rozmowa toczy się na tle tańczącego mężczyzny) Sądzę, że taniec brzucha to element żeński i trzymałabym się tego. Nie uważam, że jest to tylko świętowanie, to coś co ściśle wiąże się z kobiecym pierwiastkiem. Gdy mężczyzna tańczy ten taniec to poznaje swoją kobiecą stronę, dowiaduje się o bólu i radości, całym spectrum, uczy się o życiu, procesie tworzenia. Jak daleko mężczyzna jest w stanie wpłynąć na ten taniec? Kiedy mężczyzna zaczyna dodawać elementy męskie, to zaczyna to już być inny taniec. Czasem w trakcie pokazu tancerz wprowadza rekwizyt i jest to już np. taniec z kijem. To jest bardziej męskie albo gdy bierze miecz i wtedy to jest taniec wojenny. Niekoniecznie jest to zabawne, ale i to jest w porządku. To jest sztuka i nie oznacza, że mężczyźni nie mogą tego robić, ale tworzy się inny aspekt tego tańca. Zadamy pytanie: czy był to taniec brzucha? Sądzę, że nie pochodzi on nawet z Środkowego wschodu. To taniec o procesie tworzenia, uprawomocniania się czegoś, o dawaniu nowego życia. To kobiety maja ten dar. Dlaczego? Nie wiem. To jest pewien proces. Przynieść nowe życie na świat, być świadkiem, być tak blisko i jako matka, która rodzi być świadkiem tego cudownego zdarzenia. Jest mi trochę smutno, że mężczyźni tego nie poznają, gdyż nie da się tego opisać i przekazać im słowami. I dlatego uważam, że to taniec kobiet, gdyż bardzo podstawowa i istotna cząstka to element żeński. Ale to nie jedynie o rodzenie dzieci chodzi. To metafora. Wszyscy dajemy początek pomysłom, projektom, koncepcjom, doświadczeniom edukacyjnym. To jest metafora, która bierze początek w tańcu. Tak więc taniec staje się łącznikiem pomiędzy czasem, przestrzeniom a ciałem  poruszającym się w rytm muzyki lub ciszy, wibracji, częstotliwości, koloru, powietrza. Używasz tych elementów, one wszystkie tańczą.. Wierzę, że rodzimy się dla świata po to aby się poruszać w czasie i przestrzeni. Kiedy uczymy się jakiegokolwiek tańca (stepowanie), nie ważne jakiego, uczymy się poruszać w czasie i przestrzeni. Tak więc studiowanie dowolnej formy  tanecznej nauczy nas więcej o życiu niż posługiwanie się jedynie rozumem. W naszej kulturze mamy bardzo ograniczone postrzeganie tańca; „ Aha, to na scenie , przy drążku to balet”, „ Nie, nie, ja nie tańczę”. W prastarych kulturach było nie do pomyślenia żeby ktoś nie tańczył, byłoby to tak jakby nie pił wody lub nie jadł chleba.

Taniec był potrzebny do życia, zdrowia , był jego częścią. Pokonaliśmy długą drogę aby ponownie związać taniec z naszym życiem codziennym. Traktujemy go bardziej jak hobby, rozrywkę. Procent osób, które włączyły taniec w swoje życie jest naprawdę niewielki i to mnie smuci. Uważam, że jest to sposób na życie. Z tym się urodziliśmy, mamy ciało i możemy się nim wyrażać, czuć i używać dwóch półkuli. Gdy uczę kobiety tańca brzucha zauważam, że dużą przeszkodą dla nich  jest odnalezienie się w ich własnych ciałach. Unoszą się wysoko podczas gdy ja chce aby osadziły się mocno, poczuły swój ciężar, zanurzyły się w biodrach ponieważ  gdy masz ruszać, trząść nimi musisz wiedzieć gdzie są.  Często kobiety nie utożsamiają się ze swoim ciałem. Pewnego dnia usiłowałam nauczyć grupę kobiet jak wykonywać mocno uziemione, chodzone „shimmy”, ale one podskakiwały wysoko ponad podłogę. Mówiłam: „Nie! Biodra, ruszaj biodrami”. Nic się nie udawało, więc postanowiłam zrozumieć dlaczego tak się dzieje. Może jak  zacznę chodzić tak jak one zrozumiem gdzie tkwi błąd i go naprawię.  Aby chodzić jak one musiałam sobie wyobrazić, że nie mam bioder ( w psychice musiałam je „wygumować”), bo wtedy nie mogłam się osadzić w podłoże. „No dobra dziewczyny” – powiedziałam- „ Nie wiecie gdzie są wasze biodra i uda. Chcę abyście poczuły, dotknęły, objęły wasze uda. Musicie wiedzieć gdzie jest wasze ciało, czuć go i kochać. Poczujcie jak poruszają się wasze biodra, poczujcie ich ciężar i co najbardziej pomoże wyobraźcie sobie, że są one 10 razy większe.” Drastyczne ( śmiech) , ale zadziałało. Zdały sobie sprawę jak się poruszać i więcej, nie kontrolowały się w lustrze. Po prostu nie patrzyły, nie musiały oglądać swojego ciała. Ale równocześnie nie chce powiedzieć, że jest cos nie tak z ich ciałami, chciałam im jedynie uświadomić jak to jest być naprawdę  w swoim ciele i widzieć go. Co chcę osiągnąć i co zrobić ze swoim ciałem. To pierwszy krok aby zdać sobie sprawę z tego jakie możliwości ma ciało. Gdy musiałam zrzucić po ciąży 50 funtów, ćwiczyłam ale równocześnie wizualizowałam te części  ciała, które chciałam aby powróciły do poprzedniego stanu – myślałam „Dobra, uda. Trochę tu i tam, wzmocnić mięśnie” i w ciągu tygodnia chudłam dokładnie tyle ile chciałam. Umysł i ciało w harmonii to potężna siła. Sadzę , że taki jest taniec brzucha. Dociera do wszystkich części ciała i nie jest to jedynie taniec kroków ( taniec gdzie kroki maja decydująca moc) ale dociera do innych części ciała. Czasem przewodnia rolę pełnią biodra, czasem ramiona, innym razem dłonie, a energia przepływa taj jak w taichi lub jodze. Jak sądzę są to najstarsze formy taneczne posiadające starożytne principia ruchu/ gestu gdzie ważna role odgrywa właściwe oddychanie, które też jest integralną częścią tańca.

Co teraz się dziej z moja karierą? Dużo występowałam w różnych miejscach i mam bogate doświadczenie sceniczne. Robiła rzeczy, które większość tancerzy brzucha nie odważyła się zrobić. Uważam się za wiecznego studenta. Stale coś czytam, uczę się , poszukuję, piszę, łączę różne elementy. Uczę się więcej od moich uczniów niż oni ode mnie. Zawsze uczę się czegoś nowego dając lekcje, zawsze wydarzy się cos nieoczekiwanego, coś magicznego. Zawsze na to czekam, to naprawdę robi różnice. Wiele ludzi tego nie oczekuje – nie szukają magii w swoim życiu.

Ale obecnie w moim życiu jest jakby nić przewodnia, która była ze mną przez cały czas. Przeszła ze mną poprzez cały mój artystyczny rozwój: teraz łączę klasyczny taniec brzucha z elementami natury i świadomością środowiska naturalnego. Wiem, że ma to większy związek z moim ciałem, moją kreatywnością, z moim życiem. Około 4 lata temu zdarzyło się to co zawsze chciałam zrobić i w końcu zrobiłam.  Zrobiłam nagranie video tańca, który tańczyłam na brzegu morza. Pojechałam na Maori , wspaniałe morze. Nie wzięłam muzyków, jedynie nagranie. Poprzez szum fal ledwo, co słyszałam muzykę ale znałam ją dobrze, że słyszałam ją wewnętrznie. Wykonałam starożytną formę tańca brzucha wprost na brzegu morza. Nie mogłam tego wcześniej przećwiczyć, gdyż piasek był bardzo zimny, ale wszystko ułożyłam i przećwiczyłam kilkakrotnie w głowie, a następnie wykonałam. Moja technika polega na tym aby reagować tu i teraz, więc cokolwiek się pojawi wykorzystuje to. Jeśli fala przemieści się w określonym kierunku, inspiruje mnie to, całe ciało reaguje na fale, wiatr, światło, piasek przemieszcza się pod moimi kolanami i stopami, woda przepływa i odpływa. To coś cudownego, już pierwszy taniec wywołał niesamowite uczucia. Doskonała mieszanka – taniec brzucha był stworzony do tańczenia w naturalnym środowisku, na łonie natury. Oczywiście, że ta prastara forma była tak tańczona. Dlaczego trwało tak długo zanim to zrozumiałam. Po za tym nie widzę różnicy pomiędzy tańcem w przyrodzie od tańca w klubie. Oba środowiska to dżungla i trzeba reagować stosownie do sytuacji. Tańcząc w morzu musiałam reagować na fale, a w klubie musiałam reagować na różne sytuacje chociażby takie jak zerwana struna w trakcie występu. Jaka z tego płynie nauka? Nie idziemy do natury, nie musimy gdyż sami jesteśmy nią, nie jesteśmy w stanie pozbyć się tego elementu. Czuję się głupio mówiąc to ( śmiech), ale to dla mnie rewelacja. Często uczulam na to wielu moich uczniów. Mówimy: jedźmy gdzieś na łono przyrody/natury – nie musimy, bo natura jest cały czas z nami, jesteśmy jej częścią.

Kiedy po tym nagraniu wróciłam ponownie na scenę do mojego klubu, mój taniec nabrał innego wymiaru, głębi. Nagle w trakcie tańca,  w rytmie odkryłam rytm fal, ich falowanie, poczułam piasek, odkrywałam tajemny pierwiastek Ziemi, byłam w stanie zawrzeć w tańcu to wszystko. Jaki był feedback? Nie wiem, nie zastanawiałam się co myślą inni, ale wiem, że moja kariera nabrała nowego wymiaru. No cóż zabieram swoich uczniów, aby tańczyli ze mną na łonie natury, aby jej doświadczali. Pochodzą z rejonów gdzie nie było nauczycieli, zaczynają pracę ze mną. Testują wodę, czynią wiele poszukiwań/ eksperymentów, a wielu moich uczniów pomogło mi rozwiązać cały proces zrozumienie tego zjawiska: inspiracji wziętej z natury i przełożenia jej na język ciała. Taniec brzucha jest wspaniały, ale inne formy taneczne np. taichi też pochodzą od natury. Takie spojrzenie pomogło mi zrozumieć związek taichi i tańca brzucha. To ekspresja własna, znaczenie ciała, znaczenie tańca brzucha. Jeśli chcemy mówić o tym zagadnieniu z punktu widzenia etnicznego, czy o gatunkach tańca egipskiego, wszystko to aspekty tańca brzucha. Taniec hula też może być uważany za taniec brzucha z powodu koncentracji energii w brzuchu i biodrach.

Bycie w swoim ciele, bardzo szczególny taniec. No cóż to tylko nazwa, której używamy. Tak więc do tej pory tańczyłam do wiatru, na szczycie wulkanu, czasem z towarzyszeniem instrumentów, czasem wykorzystując naturalne odgłosy, czasami nawet odgłosy owadów. Jest to niesamowite, raz zdarzyło się nam tańczyć do odgłosów cykad. Nigdy przedtem nie słyszałam cykad, są strasznie głośne. Wysokość ich głosu wzrasta i wzrasta, jakby brały oddech i czujesz energię, która porusza się w twoim ciele, schylasz się ku ziemi, bierzesz oddech i tańczysz z owadami. Niesamowite (śmiech)! Zrobiłam to z grupą kobiet, które mi towarzyszyły to sprawiło, że stałyśmy się sobie bliższe ale równocześnie bliższe naturze. Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale wiem że ten proces, te doświadczenia zmieniają nasze życie, a powiedziałabym nawet że odmieniają los. Jeśli wierzysz w los (szczęście) to, to, umieszcza nas bardziej we właściwych torach. Wszystko idzie lepiej, bardziej twórczo, satysfakcjonująco. Kocham swoje życie, uwielbiam ten wszechświat. Jestem taka szczęśliwa, że mogę wyrażać się w tańcu w taki sposób. Naprawdę. Czuję się pobłogosławiona, że słyszę, widzę i mogę się tym dzielić z innymi ludźmi.

A co powiesz o związkach z Hawajami?(pytanie sformułowane dość niewyraźnie)

Każdorazowo  w styczniu zabieram 36-40 kobiet, muzyków i pracowników, aby przez 10 dni naprawdę studiowali taniec, byli ze swoim ciałem, współpracowali ze sobą , po to by nadać temu pewne znaczenie. Zamiast uczestniczyć w 1-dniowych warsztatach , to tu, to tam, zainwestować w siebie.  Być tam, w pięknym otoczeniu, gdzie nie ma jadowitych węży, gdzie jest przyjazne środowisko. Ćwiczymy technikę tańca, rozmawiamy. Bycie blisko natury ma również znaczenie terapeutyczne, to zaczyna owocować, przynosić efekty, w naturalny sposób osoby włączają  to w swój taniec.

Ten szczególny taniec (Deliah mówi na tle kobiet tańczących na brzegu morza) tańczymy zawsze w styczniu, na plaży, w zatoce, która jest miejscem narodzin wielorybów i jakby ich żłobkiem. A my tańczymy tuż na brzegu, wcześnie rano. Na tą okazję kobiety przez wiele miesięcy przygotowują swoje stroje, aby uczcić ten proces – to tak jak ponowne narodziny. To może znaczyć wiele dla wielu ludzi, ale ja staram się naprawdę tylko o to abyśmy same znalazły znaczenie dla tego wydarzenie. Jest to niesamowite aby dać na to przyzwolenie. Wyobraź sobie 36-osobowa grupa kobiet i takie poczucie bezpieczeństwa, wcześnie rano, plaża ogólnodostępna, a my możemy to robić, to wspaniała zabawa. A co naprawdę czyni mnie szczęśliwą to, to, że wiele kobiet bierze udział w tym doświadczeniu. Mam nadzieję, że będziemy mogły to kontynuować w innych miejscach: brać stroje, rodziny, mężów, może filmować, przekazywać córkom, siostrom. To takie pełne siły. Tak więc robiłam to, ale także brałam swoje córki w różne miejsca np. lasu deszczowego, który jest naprawce prastarym lasem. Tam właśnie tańczyłyśmy. To może wydawać się śmieszne, ale kiedy tam jechałyśmy w przeciwieństwie do innych, którzy udając się tam zabierają plecaki i śpiwory, my spakowałyśmy nasze rzeczy do walizek. W nich miałyśmy kostiumy, instrumenty, biżuterię, mnóstwo materii na turbany i po to by osłonic ramiona i biodra, wisiorki i błyskotki. Wszystko po to, aby pięknie się ubrać i świętować z naturą, być tam w tej chwili, wyrażać się. Nie było gotowej choreografii, wszystko działo się spontanicznie. Mąż wziął kamerę i filmował. To było wspaniałe móc zobaczyć to nagranie. Taniec córki był na kształt drzewa. Gdy opuszczałyśmy ten park narodowy, poproszono nas o wypełnienie ankiety: Jak spędziłeś czas w parku? Wędrując/ na polowaniu. Czy przeszkadzał nam samolot krążący nad parkiem? Nic z tego. My tańczyłyśmy z naturą. To było nieprawdopodobne, ponieważ byłam jedyną osobą która coś takiego napisała. To zabawne.

Kiedy byłaś w ciąży tańczyłaś, a potem gdy dziewczynki dorosły kiedy zaangażowałaś je w taniec? Moje życie jest trochę szalone, wiele rzeczy związanych ze sztuką się w nim dzieje. Córki nigdy nie uczyły się, tylko były w pobliżu, po prostu chłonęły na zasadzie osmozy. Miałam kilka zajęć z dziećmi, w których uczestniczyły, ale dzieci uczyły mnie więcej niż ja je nauczyłam. To nieprawdopodobne rzeczy. Warsztaty, które teraz prowadzę „zajęcia z welonami” mają źródło w zajęciach i procesie który przeszłam wspólnie z Wiktorią gdy była mała. Trudno wyjaśnić cały proces, ale welony mają właściwości terapeutyczne, działają prawie jak masaż. Robienie tej terapii ma prawie taką samą moc jak jej otrzymywanie. Moje córki to po prostu rozumieją. Są w pobliżu, nie uczą się werbalnie ale poprzez fizyczne doświadczenie; widzą, obserwują, czują muzykę, zaczynają tańczyć. I tak działo się na Środkowym Wschodzie. W 1977 roku pojechałam do Kairu z grupa kobiet żeby uczyć się tańca brzucha. Tak naprawdę nie sądziłam, że się czegoś nauczę. Szkoliłam się w tym zakresie, ale tak naprawdę chciałam być z grupa kobiet, które interesują się tym co ja. Wiedziałam od Toma, u którego się uczyłam, że w Kairze nie będzie lekcji, kursów tańca brzucha. W Egipcie kobiety od dzieciństwa wzrastają z tym, uczą się od muzyków, a nie od nauczycieli lub innych tancerzy tańca brzucha. To inny świat. Gdy pojechałam do Egiptu w 1977 roku to było tak: wszystkie  byłyśmy zafascynowane starożytnym Egiptem, Beduinami, etniczną biżuterią i starożytną historią Środkowego Wschodu.  A tam spotkałyśmy tancerzy, którzy fascynowali się nasza najnowsza historią tak jak np. taniec typu go-go. My chcieliśmy poznać ich historię , a oni byli zainteresowani naszą. To było naprawdę interesujące. 

Założenie stroju to szczególny moment uhonorowania ciała, dający efekt estetyczny, przynoszący radość.

Ale gdybyśmy chcieli zastanowić się nad tym głębiej, a zwłaszcza nad makijażem i maskami dojdziemy do wniosku, że te elementy posiadają jeszcze większą siłę.

Założenie maski zmienia wszystko, podobnie jak zrobienie odpowiedniego makijażu. Tańcząc przez tak wiele lat robienie makijażu traktuję jak swoistego rodzaju rytuał. Na co dzień nie robię makijażu, tak więc zrobienie mocnego makijażu (na scenę), założenie sztucznych rzęs i  wręcz przesadny makijaż oczu powoduje zmianę mojej osobowości – ujawnia się to co zwykle jest ukryte. To jest moja maska kapłanki, tancerki tańca brzucha ukazująca istotne miejsce mojego życia, element pomocny  w wyrażaniu się poprzez ciało. Tak więc gdybym miała wykonać ważny telefon, założyłabym moje sztuczne rzęsy (śmiech). Oczywiście to żart, ale kiedy mamy odbyć ważną rozmowę telefoniczną na temat honorarium i pieniędzy z właścicielami klubów musimy być przygotowani. Ktoś założy spódnicę, ubierze się odpowiednio, założy krawat. To pomaga w ważnych momentach. Wiesz o czym mówię.

Odpowiedni makijaż, strój, muzyka, podejście, tematyka – wiele tańców ma swój temat przewodni. / Tu pojawiają się fragmenty filmów z tańcami/

Medytacje ruchem przesyłające uzdrawiającą energię do lasów tropikalnych na świecie, aby uchronić płuca świata – to był motyw przewodni tańca wykonywanego przez tancerzy.

Taniec Wielkiej Bogini Matki – był ilustracją życia kobiety, poszczególnych etapów: przejście od panieństwa do bycia kobietą, oczekiwanie narodzin dziecka, macierzyństwo i wyzwolenie duszy jako ostatni etap tańca. Tematy w tańcu to cudowny sposób na wyrażenie myśli i emocji. A strój? W tańcu brzucha jest pewien podstawowy kostium. Gdy uczę kobiety tego tańca proszę  aby przyniosły pas/opaskę na biodra taką aby miała swój ciężar i ruchome elementy wokół. Gdy zaczynają się poruszać opaska pomaga im bardziej artykułować ruchy bioder i równocześnie lepiej wyczuwać rytm. Zatem ten element stroju staje się w tańcu brzucha bardziej narzędziem, a w istocie instrumentem (muzycznym) niż tylko ozdobą.

Przyozdobienie: bioder, brzucha, biustu, nadgarstków, czoła jest uświęceniem tych pięknych części ciała i znaczy coś innego  i dla nas ma inne skojarzenia – jest to uhonorowanie, czczenie ciała. Naprawdę. Jeśli spojrzymy na tancerkę tańca brzucha często widzimy opaskę na biodra i biustonosz tonące w kaskadach wisiorków i połyskujące biżuterią. Całe to bogactwo wokół pępka i tego tajemnego miejsca- świątyni brzucha.

Lepiej występować w stroju, czujesz się pewniej.

Ludzie mają bardzo stereotypowy pogląd na strój w tańcu brzucha, a przecież jest wiele odmian tego stroju, uważają że pępek powinien być odsłonięty – a to nieprawda. Można założyć mnóstwo rzeczy. Trudno to wyjaśnić lepiej byłoby odwołać się do książek i ilustracji: kompletny strój ma mnóstwo warstw, to naprawdę mogłoby zadziwić ludzi. Filtr kulturowy sprawia jak ludzie myślą. Tancerka tańca brzucha zakłada więcej niż baletnica, a to ta pierwsza ma wątpliwą reputację podczas gdy ma na sobie spodnie i kilometry tkaniny w pieszości czasu.

Jednym z istotnych faktów, które sprawiły że ludzie zaczęli postrzegać taniec brzucha w inny sposób jest to, że w wielu miastach i w prawie we wszystkich stanach wydawane są od wielu lat czasopisma poświęcone tańcowi brzucha. Tak się dzieje ponieważ mnóstwo kobiet jest zaangażowanych w taniec brzucha. Nie znaczy to, że większość to tancerki kabaretowe występujące w nocnych klubach ale osoby, które robią to bo to lubią , jest to forma terapii, a mnóstwo pisze do mnie w listach, że jest to dla nich coś co trzyma je przy życiu, pozwala na twórczy rozwój fizyczny, gdyż nie jest to zwykły aerobic. Wiele osób sądzi, że te czasopisma o tańcu brzucha podobne są do innych kolorowych czasopism dla mężczyzn pokroju „Playboya”. Nic bardziej błędnego. Te czasopisma są wspierane przez kobiety, które lubią tą formę sztuki. I tu tkwi błąd, ponieważ właściciele klubów, a są nimi w większości mężczyźni sądzą, że taniec brzucha przyciągnie męską publiczność. Podczas gdy tak naprawdę, a wiem to z doświadczenie i rozmów  z widzami i innymi osobami, to kobiety przyprowadzają swoje rodziny do klubów, restauracji i innych miejsc na pokazy tańca brzucha. To one kochają ten taniec, rozumieją go. Jeżeli naprawdę pozwolą sobie na oglądanie tego tańca, mówię o tym gdyż spotkałam kobiety, które miały wiele zahamowań i czuły się skrępowane, że będąc na pokazie nie mogły patrzeć na tancerkę. Całe szczęście jest to nieliczna grupa. Większość kobiet nie ma z tym problemu i to one zaczynają uczyć swoich mężów  o czy i czym jest ten taniec.

(Co daje styczność z tańcem brzucha?)

Prawdziwy zysk jest wtedy gdy się go tańczy, doświadcza. Jako formę terapii tak się go stosuje. A oglądanie dobrego pokazu jest cudownym doświadczeniem. Chce się go oglądać znowu i znowu. Gdyż dociera tam gdzie nie docierają słowa. I to jest magia. A tak to tłumaczę osobom, które naprawdę chcą to robić. Jest to doświadczenie związane bezpośrednio z mózgiem. Trzeba być tu, w tym momencie, pozwolić aby wszystko co cię inspiruje dotarło do ciebie i kierowało tobą. Nie można planować przyszłości ani analizować przeszłości, tylko być tu, w środku tej chwili. Kiedy to robisz, tracisz poczucie czasu, a publiczność jest świadkiem tego aktu twórczego. Gdy malarz kładzie farby na płótno nie uczestniczymy w tym. Widzimy tylko produkt finalny w postaci obrazu. Ale taniec brzucha w tej formie to tak jak nakładanie farby na płótno w momencie tworzenia, a my jesteśmy tego świadkami. Uważam, że jest to wyjątkowe doświadczenie, widzowie też tracą poczucie czasu. W retrospekcji jeżeli oglądali naprawdę dobry pokaz tańca mówią; „Co? To już koniec? Już skończyła?” I to jest najlepszy komentarz jaki można usłyszeć.

Ponieważ publiczność „była” całkowicie z tobą. To jest magia i chwila , do której chcesz doprowadzić publiczność aby naprawdę doświadczała (rzeczy). Gdy tancerz tańczy a publiczność „nie jest” z nim, patrzy na zegarek; „No mogłaby już skończyć” albo pochłonięta jest swoimi drinkami, wiesz  to, ale gdy taniec jest w tym „właściwym momencie” – robi się cisza, i są to idealne, najlepsze pokazy. Jeśli jesteś w tym właściwym momencie, następuje retrospekcja czasu, to tak jak cofanie video, choć gdy tańczysz nie zawsze jest tak samo, czas jest wyłączony, jesteś poza czasem, pozornie nie masz świadomości jego upływu, choć tak naprawdę doskonale wiesz ile trwa dany taniec. To jest ten idealny punkt, te wyżyny na które się wznosimy.

(Czym jest trans?)

To wieloznaczne słowo. Niektórzy nie chcą w ogóle go używać, gdyż kojarzy się z wieloma negatywnymi rzeczami w naszej kulturze i znaczy co innego dla różnych ludzi. Dla mnie to słowo nie ma tak dużego znaczenia. Inni mówią: „Oh, ach, hokus-pokus, czarna magia”, ale ja nie. Trans to tak naprawdę hipnoza i jest to adekwatne słowo dla wielu i dla mnie. Wszyscy tego doświadczamy, dobrym przykładem jest prowadzenie samochodu. To rodzaj transu. Masz przejechać z jednego krańca miasta na drugi i czy po dojechaniu Ne miejsce pamiętasz ile razy zatrzymywałaś się na światłach i jakie samochody  mijałaś. Nie. Jesteś w pewnego rodzaju transie. Są różne rodzaje transu. Ludzie są w transie i nawet nie mają świadomości ego faktu. Gdy malujesz obraz, zatracasz się w tym momencie tworzenia i ten proces to też trans. Trans ma różne poziomy. Dajemy sobie przyzwolenie na głębsze wnikanie, zgłębianie myśli, wyobraźni i umysłu. Ludzie albo unikają wnikania tak głęboko albo pozwalają sobie na pójście jeszcze głębiej, dalej.

(Czy sadzisz, że musisz mieć umiejętności techniczne zanim osiągniesz ten stan? Czy może być to początkujący tancerz?) 

No cóż, oglądałam początkujących tancerzy, którzy znali jedynie podstawowe ruchy i kroki, a których pokazy były bardzo poruszające/ pełne emocji. Robili niewiele, ale byli „w tym momencie”, niektórym zabiera to więcej czasu. Ale to czego naprawdę potrzebują to wskazówki dawane przez nauczyciela, który wie o co tak naprawdę chodzi, który powinien wskazywać właściwy kierunek. Niektórzy mają do tego talent i zdolności.

(Czy trans jest częścią magii, tego „złota”, które należy posiąść, czy jest to coś co może się wydarzyć lub po prostu zdarza?)

Taniec brzucha w formie, która dzieje się „tu i teraz” może odbywać się w transie. Jeżeli wszystko ma swoją choreografię, jest wyćwiczone, dopięte na ostatni guzik – tu nie ma takiej opcji, tu nie ma transu. Ale jeżeli jesteśmy na tyle wolni aby poradzić sobie z „tą chwilą”, z niespodziewanym, niewiadomym – to jest to trans. Oczywiście są różne stopnie bycia w transie.

(Dla ciebie najważniejszy cel kiedy uczysz to bycie „w tej chwili”?)

Tak. Spędzamy godziny na zajęciach ćwicząc, ucząc się techniki, ale kiedy mówię: TAŃCZ! To zapomnij o technice, to już masz za sobą, teraz wyrażaj siebie. Co pamiętasz pojawi się, co zapomniałaś, przypomnisz sobie następnym razem, wyrażaj siebie, nie rozglądaj się na boki myśląc: „ O Boże, czy robię to dobrze? Czy robię to tak jak ona?” Analizujesz każdy swój ruch i innych, twoja świadomość przewiduje przyszłość, a powinno w tym momencie wypływać wnętrze. Musisz się uwolnić, zyskać autonomię aby swobodnie się poruszać.

(Są jakby dwie części: uczysz języka tańca, ćwiczysz technikę, ale z drugiej strony mówisz – zapomnij o tym, teraz wyrażaj siebie, rób to)

Tak, oczywiście. Na tym polega terapia. Ja również nauczyłam się wiele będąc w transie. Nagle w środku tańca wykonywałam nowe ruchy i myślałam „Wow, czy będę je pamiętać? (śmiech) Wcale nie miałam zamiaru niczego tworzyć, wymyślać, nic w tym rodzaju. Bardzo lubię zdanie wypowiedziane przez Isadorę Duncan: „Żaden ruch nie ma właściciela/autora, są one jedynie ponownie odkryte - wszystkie zostały stworzone przez istoty ludzkie.” Nic nie posiada twórcy/ właściciela, nic nie zostało odkryte i nic nie jest jedyne w swoim rodzaju. Taniec brzucha jest własnością wszystkich, jest wartością uniwersalną, wszystkich kobiet. Skąd więc idea poprawności etnicznej, podejścia akademickiego, chęci skategoryzowania, przyklejenia etykietki, włożenia do odpowiedniej szufladki. OK., to się sprawdza dla wielu rzeczy ale czasami powinniśmy sobie zdawać sprawę do czego to prowadzi i po prostu doświadczać życia.

(Rozmowa na temat przedmiotu trzymanego przez Deliah w ręce. Okazuje się, że jest to jedynie wyłącznik do sprzętu RTV. Wspólny śmiech)

( Na tylnej stronie twojego katalogu jest słowo „szaleństwo”. Kiedy taniec osiąga punkt kulminacyjny, uwalnia się dzikość)

Tak, zdecydowanie. Poprzez doświadczanie transu, podtrzymywanie tego transu, wzmożenie ruchu. Jeżeli naprawdę jesteś w takim stanie – to tak jak w hipnozie – ludzie robią niesamowite rzeczy, pozwalają aby objawiło się ich wnętrze, nastąpił przełom. Skąd bierze się szaleństwo, hiperenergia? Czasami sprawia to muzyka poprzez swoja rożną strukturę, energię, że wykonujemy rozmaite wzory ruchowe: płynne ruchy, ruchy staccato, chaotyczne ruchy, liryczne ruchy, bezruch.

(Komentarz do prezentowanego tańca)

Tancerka tańczy jak w transie. Przejście przez ten proces to tak jak fala, wszystko powraca, wszystko zaczyna się od początku. Osiągając bezruch nagle i niespodziewanie wszystko wybucha ponownie. Chaos, który nie jest ani płynnym ruchem ani staccato. Tancerka jest na tyle wolna/wyzwolona by czuć się dobrze w chaosie, by wykonywać ruchy w chaosie. O jejku, jeśli posiadłaś umiejętność poruszania się w chaosie masz klucz do życia ( dosł. masz narzędzie na życie),

Jeśli umiesz poruszać się w chaosie, a ja to robię większość czasu (śmiech).

( Niezrozumiałe pytanie)

Z mojego punktu widzenia tak. Nie jestem zamknięta w kulturowym kręgu, więc odbyłam zajęcia z nią ( tu pada nazwisko tancerki – dość niewyraźnie), jest cudowna, a jej zasady mają  uniwersalne znaczenie. No cóż, taniec brzucha to kobieca sprawa, a sam taniec też ma znaczenie uniwersalne.

( A co rytuałem?)

My wszyscy wykonujemy jakieś rytuały. Wstajemy rano, pijemy kawę, myjemy zęby – to rytuały. Tańczenie przez 6 dni w tygodniu 3-krotnie każdego wieczoru przez 15 lat to też rytuał. Robię makijaż, przestępuję próg klubu z torbą w reku i zaczynam 1-szy występ – to też rytuał. Najbardziej fascynujący rytuał nad , którym pracowałam starając się go wielokrotnie opisać i o którym chce napisać książkę jest rutyna ( cyklicznie powtarzane czynności), którą ja i inni tancerze wykonywali w ciągu ostatnich 15-20 lat. W kabarecie występ zaczyna się od części szybkiej- powitanie: „Dobry wieczór. Jak się macie?”, następnie pojawia się wstęp instrumentalny, który przechodzi w fragment tańca z welonem ( szalem), następnie trochę szybsza część w której tancerz zaczyna poszukiwania, taniec się nasila, tancerz się rozgrzewa, cos jakby trans. Dalej część tańczona w parterze. Ziemia to miejsce, na którym ludzie przez stulecia odprawiali modły, to miejsce uświęcone. Tancerz jest bardzo uduchowiony, gdyż jest to miejsce transcendentne i egzotyczne. Muzyka swoim charakterem oddaje ducha/ istotę tańca, ciało poddaje się muzyce. Następnie muzyka się wzmaga, rośnie aż do punktu gdy bęben gra solo. Mamy tu z jednej strony prawdziwą energię staccato, a drugiej strony energię tancerki. Następuje tu zderzenie siły męskiej – bębna (zwykle muzycy to mężczyźni, choć nie musi tak być) i siły kobiecej ( gdyż tancerz to kobieta). Moment spotkania jest ekscytujący. W finale (końcówce) pojawia się obietnica ponownego spotkania. Ale to koniec: „Dziękuję bardzo” i tancerka kłania się. To wszystko to cykliczny rytuał, który wykonuje 3-krotnie w ciągu wieczora. Wielu tancerzy w całym kraju  tak pracuje, taka jest formuła. Nikt tego nie analizował, a ma to siłę znacznie większą niż sadzimy.  Zdałam sobie z tego sprawę. Dla obserwatora jakim jest właściciel klubu, ma to znaczenie wypełnienia/ uzupełnienia w sensie metafizycznym: cykl życia, pór roku, cykl w przyrodzie – wszystko powraca. To podstawa i jednocześnie rytuał.

( Czy jesteś w stanie opisać słowami jakikolwiek element natury, który może być powiązany z różnymi elementami tańca? Na początku mówiłaś o wodzie i opisałaś jej właściwości)

No cóż, trzeba pamiętać o przepływie energii. Pracujesz z energią/ siłą, która przepływa przez twoje ciało. Podnosisz rękę, przemieszczasz ruch do ramienia, następnie przenosisz go do drugiego. Siła przechodzi do twoich dłoni, a następnie opada do brzucha i unosi w górę aby poruszyć głową. Twoje ciało ilustruje cechę tańca, którą jest przepływ ruchu. Pracujesz energią, przemieszczasz ją. Koncentrujesz energię w tych wszystkich obszarach swojego ciała, a każde z nich ma swoje symboliczne znaczenie. To jest przepływ. Większa część tańca brzucha jest jak płynny przepływ wody. Kiedy tańczymy z welonem,, umieszczając go w przestrzeni – pracujemy z powietrzem, wiatrem. Ziemia – przyciąganie, umiejscowienie/ osadzenie, centrum, energia środowiska, naszej planety. Ogień – to żar naszej własnej krwi, pot. Im dłużej tańczymy, tym więcej wytwarzamy energii. To wspaniałe gdy można poczuć tę siłę/ energię, wyzwolić ją w sobie. Czasami tancerze tańczą i po 45 minut bez przerwy, zupełnie zatracają się w tańcu, pocą się jak konie, wszystko jest zalane potem, ale  ma to siłę wyrazu, żar, ogień i pasję. To niesamowite doświadczenie. Pracujemy z tymi siłami w tańcu, a wszystkie to siły natury. Gdy pracujesz ze światłem, czujesz ciepło słońca, zwłaszcza gdy tańczysz na zewnątrz intuicyjnie zaczynasz zauważać światło. Z moimi uczniami robię ćwiczenie wzmagające świadomość sił natury. Oczywiście ćwiczę ruchy, ale muszą być świadomi co czują kierując się węchem, co odczuwają/ jakie maja odczucia, musza mieć świadomość światła, koloru w trakcie tańca, a także muszą rozszerzyć swoją fizyczną/ cielesną świadomość na wiele elementów. Większość ludzi tych, którzy nie tańczą ma ograniczoną świadomość jedynie do odczuwania wewnętrznego, nie zdaje sobie sprawy z tego co jest na zewnątrz ich ciała. Poprzez taniec zaczynamy poszerzać świadomość naszego ciała, zwiększa się świadomość przestrzeni, zauważamy przestrzeń wokół siebie nie tylko tą najbliższą, ale i w szerszym aspekcie.  Tancerz gdy tańczy  i wykonuje ruch ma świadomość nie tylko całego swojego ciała , ale i całej przestrzeni go otaczającej i tej która sam zajmuje. Wie jak wygląda wzór na podłodze, jak zachowuje się powietrze, jak układa się spódnica, a wszystko dzieje się równocześnie. To jest ta umiejętność, którą tancerz rozwija. Jest w stanie oddychać i robić różne rzeczy w tym samym czasie. Dokładnie tak zachowuje się nasze ciało. Płuca oddychają, bije serce i odbywają się inne procesy, a my nie musimy tego robić. Ale ważna jest ta świadomość, że ciało zaczyna reagować  i to gdzie znaleźć inspirację.

Tu następuje komentarz do prezentowanych tańców.

Pojawia się podmuch wiatru, który porusza włosy tancerki, a ona unosi welon i wypełnia go powietrzem. Tancerka na brzegu morza porusza się w rytm fal, nagle pojawia się wielka fala a ona daje się jej unieść, poddajecie jej, w niej znajduje inspirację dla swojego tańca, słucha wody. Czy jest w stanie odpowiedzieć na to wyzwanie, czy może sobie zaufać. To rzeczy o wielkim znaczeniu terapeutycznym, powstałe na bazie tych doświadczeń.  Taniec przy ogniu. Moje uczennice i ja  tańczyłyśmy w ciemności, z żarem ogniska naprzeciwko nas oświetlającym piasek i te różne wpływy mające ogromną siłę. Wizja tego intensywnego żaru, ciemnego nieba, świadomość prawdziwego światła. Byłyśmy na brzegu morza, tak więc słyszałyśmy jego odgłos mieszający się z sykiem ogniska i jego żarem/ ciepłem. Czułyśmy to gorejące ciepło. I te wszystkie inspiracje i kryteria, którymi przyszło nam się zmierzyć. To było nasze medium – praca ze środowiskiem naturalnym, przestrzenią. Dla mnie jest to ważne by zdawać sobie z tego sprawę. Cały czas uczę się coraz więcej i więcej na ten temat.

Pewnego razu moje dzieci i ja zaimprowizowałyśmy taniec. To często nam się zdarza. Jesteśmy na pikniku w lesie, czy gdziekolwiek i nagle bez słów Laura albo Wiktoria zaczynają tańczyć. Wykorzystujemy wszystko co przydatne w tańcu- kamienie, patyki. Mój mąż zaczyna nam akompaniować na zaimprowizowanych instrumentach  albo nas tylko obserwuje. Ten taniec wykonałyśmy nad morzem wykorzystując patyki. Wetknęłyśmy je w piasek tak, że powstała jakby ścieżka. Tańczyłyśmy przez dobrą chwilę poddając się wiatrowi. W końcu przestałyśmy i wtedy spojrzałyśmy na patyki. Były teraz w wodzie, gdyż pojawił się przypływ. Nasz taniec został  zmierzony przez przypływ. Te patyki najbliżej linii brzegowej były w wodzie tak, że widać było jedynie ich czubki. To była miara naszego tańca. To było niesamowite i piękne. To jest właśnie ta magia i dary natury.